Zaloguj
Reklama

Piękno w chorobie

Autorzy: lek. Urszula Brumer
Piękno w chorobie
Fot. shutterstock
(0)

Choroba nowotworowa to walka, ból, cierpienie chorego i bliskich. Dla kobiety to wyjątkowo ciężkie przeżycie, które odbiera wiarę w siebie, swoje piękno i to, że ktoś byłby w stanie zaakceptować nowy, zniekształcony chorobą wygląd. W sieci, prasie, telewizji możemy znaleźć wiele publikacji na temat przebiegu choroby, leczenia, wsparcia psychologicznego, ale temat piękna osób dotkniętych rakiem (lub innymi ciężkimi przypadłościami) wciąż pozostaje tabu. Czy chora wciąż może czuć się kobieco, czy wypada w ogóle mówić o urodzie w obliczu tak poważnego zdarzenia losu i czy istnieją sposoby na zachowanie lub odbudowanie dawnego wizerunku po okresie leczenia?

Reklama

Skóra po przebytej chorobie nowotworowej, chemioterapii czy radioterapii jest wysuszona i podrażniona. W zależności od tego, jaką metodą przebiegało leczenie, możemy spodziewać się różnych skórnych problemów. Po radioterapii najczęściej występują przebarwienia, przesuszenie, blizny i bruzdy. Skóra ma też ciemniejszy koloryt, wygląda niezdrowo, a czasami jest opuchnięta. Po chemioterapii także występuje przesuszenie, a skóra jest podatna na stany zapalne i grzybicze. Obniżona odporność nie jest w tym aspekcie pomocna, a dodatkowo zwiększa ryzyko występowania stanów zapalnych. Już małe zadrapanie czy uraz mogą spowodować opłakane skutki przy tak wysokiej wrażliwości skóry po chorobie nowotworowej. Regeneracja choćby drobnych urazów przebiega dłużej. Nieustający dyskomfort plus niezadowalający wygląd to prawdziwe wyzwanie dla kobiety żyjącej w świecie nieustającego kultu ciała.

Większość zaprzyjaźnionych z mediami społecznościowymi użytkowników na pewno słyszała historię blogerki, Talii Castellano. Ta młodziutka dziewczyna w wieku 7 lat usłyszała wyrok: nowotwór. Jednak nie powstrzymało jej to przed nagrywaniem instruktażowych filmików z wymyślnymi makijażami. Makijażystka do ostatnich dni zarażała optymizmem, dodawała innym chorym, i wszystkim obserwującym jej twórczość, pewności i wiary we własne możliwości i udowodniła, że nawet dotknięta chorobą kobieta ma prawo o siebie dbać i wyglądać pięknie. Niestet, w 2013 roku w wieku zaledwie 14 lat przegrała walkę z chorobą, ale w pamięci wielu fanów pozostanie na zawsze jako symbol tego, że szczęście i samoakceptacja są głęboko w nas i nawet takie czynniki jak nowotwór można oswoić, a także cieszyć się życiem bez lęku, patrząc w lustro.

Na szczęście, z biegiem czasu, pojawia się coraz więcej możliwości – poza mocnym makijażem i perukami – pielęgnacji urody kobiet dotkniętych chorobą lub tych pań, które już ją przebyły. Część z nich szuka rozwiązania w ofercie medycyny estetycznej. To bardzo wymagająca grupa klientek. W zależności od typu nowotworu i czasu, jaki minął od chemioterapii, można zastosować różne zabiegi. Ciężko jest precyzyjnie określić zakres zabiegów, które można zaproponować pacjentce. Każdy przypadek jest indywidualny. Należy pamiętać także o jednej bardzo ważnej rzeczy: samopoczucie pacjentki, które my, wykonując zabieg, możemy poprawić, jest w tym okresie bardzo ważne. Im więcej dany zabieg doda jej uśmiechu, im lepiej się poczuje psychicznie – tym o większym sukcesie możemy mówić niezależnie od efektu wizualnego.

Pacjentkom po chemii nie można wykonywać inwazyjnych zabiegów, które mocno ingerują w ciało, jednakże choroba nowotworowa nie musi oznaczać rezygnacji z kobiecości i dobrego samopoczucia we własnej skórze. Mitem jest przekonanie, że pacjenci onkologiczni nie mogą w ogóle korzystać z zabiegów medycyny estetycznej. Mogą korzystać z zabiegów (np. z użyciem kwasu hialuronowego) jeszcze w trakcie leczenia onkologicznego, o ile lekarz prowadzący zgodzi się na zabieg. Po zakończeniu leczenia mogą wykonywać zabiegi z użyciem toksyny botulinowej. Dodatkowo po zakończeniu leczenia pacjentki onkologiczne mogą też korzystać z terapii niwelujących blizny: laseroterapii i wypełnianiu ubytków tkanek. Bardzo często po zakończeniu leczenia (np. raka szyjki macicy) lub po usunięciu jajników decydują się na zabiegi ginekologii estetycznej, by poprawić nawilżenie i elastyczność okolic intymnych (przoduje tutaj laseroterapia i kwas hialuronowy). Korzystają również z radiofrekwencji mikroigłowej i HIFU. Bezpiecznym i naturalnym zabiegiem, który poprawi stan, skóry jest także mezoterapia igłowa osoczem bogatopłytkowym, która zrewitalizuje zmęczone ciało i nada cerze blasku.

Warto głośno mówić o urodzie osób dotkniętych chorobą, bo to nie jest tak, że wraz z diagnozą tracą one swoją kobiecość/męskość. Nie należy traktować ich jak ludzi gorszej kategorii, pozbawionych praw do dobrego samopoczucia. Wiele z nich wychodzi z choroby, wraca do normalnego życia, a zadaniem medycyny estetycznej powinno być umożliwienie im tego powrotu jak najdelikatniej.

Piśmiennictwo

Informacja prasowa


Reklama
(0)
Komentarze